Co powie Ania? – zaległości

Początek naszej przygody z hiperbarią. Aby zachęcić Anię do wejścia do komory hiperbarycznej, wpadliśmy na pomysł, aby to niebieskie coś trochę oswoić, nazywając „namiotem”, który Ani tak miło kojarzy się z wakacjami. Po pierwszym dniu terapii (Ania nie poszła wówczas do przedszkola) na pytanie pani przedszkolanki Gdzieżeś to bywała Aniu! Zazul odpowiedział radośnie z rączkami
złożonymi w daszek – „ w górach”. Na twarzach pań wymalowało się zdziwienie. Chwilę po tym jak zamknęły się za mną drzwi, aby zapobiec ewentualnej frustracji powstałej z niemożności porozumienia się i aby rodzice nie wypadli na kłamczuszków (Panie znały zgoła inną wersję zdarzeń) pośpieszyłam z telefonicznym wyjaśnieniem.
 
Ania bawi się ze mną przy stoliku, po chwili wstaje i zwrócona w kierunku jedynego słusznego autorytetu, głosem nie uznającym sprzeciwu, niemal jednym tchem zarządza: śi, tata chodź. Żadne
moje próby uatrakcyjnienia pójścia do toalety w towarzystwie mamy nie przyniosły rezultatu, bo przecież do zadań specjalnych nikt tak dobrze się nie nadaje jak tata, który zresztą powoli staje się niezbędny także w nocy, ku swojemu wielkiemu zadowoleniu (a to póki co jest większe od niewyspania).
Na pierwszym zdjęciu sesja Ani z terapeutą, na pozostałych terapeuta odpoczywa po pracy :)
Najnowsze wpisy

Napisz komentarz