Taki dzień :)

Z jednej strony zawsze się cieszymy, gdy przychodzą do nas dziennikarze, cieszymy, bo każda taka wizyta zbliża nas do wyjazdu na leczenie Ani i cieszymy, bo bez wyjątku zawsze i my, i Ania znajdujemy z odwiedzającymi nas dziennikarzami wspólny język, zawsze są szczerze przejęci sytuacją Ani, zawsze chcą pomóc. Z drugiej strony to nie są dni zwyczajne, często tracimy przedszkole a w nim rehabilitację, zajęcia z pedagogiem etc. Na dziś mieliśmy od dość dawna zaplanowane rozpoczęcie serii zabiegów w komorze hiperbarycznej, które dostaliśmy od rodziców chłopca, który już niestety z nich nie może skorzystać. Gdy odezwała się Wirtualna Polska, nie bardzo wiedziałem jak się umówić (takie okazje trzeba łapać na już – inaczej, jak się już zdarzyło, jakaś kolejna burza polityczna potrafi je skasować), ale na szczęście udało się połączyć obie rzeczy. Najpierw nakręciliśmy materiał w domu, a potem pojechaliśmy do Rudy Śląskiej, gdzie ponownie spotkaliśmy się z ekipą, a kamera zaglądnęła do komory barycznej z Anią. Na początku Ania była poddenerwowana i nie chciała wejść do wyglądającej klaustrofobicznie komory, mimo że oswajaliśmy ją swojskim słowem „namiot”. Szczęśliwie Panie z obsługi zaglądały w okienka robiąc, a kuku, co Anię skutecznie rozbawiło. A potem było śpiewanie, zabawy w zwierzątka, zabawa zaworami (niewskazane, więc szybko zaprzestaliśmy:)). Kłopotem okazała się maska, ale szybko i tu dogadaliśmy się z Anią, a więc nie chce maski – nie ma maski, za to przewód dostarczający tlen trzyma tuż przy nosku. Ania wyszła z „namiotu” z uśmiechniętą miną. Pełna energii zabrała się za rysowanie, odmawiając pójścia do domu. Jutro weźmiemy ze sobą książeczki, czołówki i laptop z piosenkami dla umilania czasu. W komorze spędza się godzinę, a pełna seria liczy 40 wizyt. Życzcie nam wytrwałości. A na czym polega tlenoterapia hiperbaryczna? mówiąc w skrócie na wdychaniu czystego tlenu pod zwiększonym ciśnieniem. Mamy nadzieję, że dotlenienie przyniesie u Ani wymierne korzyści.

Recommended Posts

Napisz komentarz