Po pierwszej dawce!!!!!

Jesteśmy już po! Najważniejsze, że odbyło się bez większych kłopotów i nie ma już obaw o jakiś wstrząs czy cokolwiek innego. Jak to wszystko wyglądało – otóż zaczęło się od wizyty anestezjologa, który ocenił gdzie będą zakładać wenflon i robić zastrzyki, tak abyśmy mogli zawczasu posmarować te miejsca maścią przeciwbólową. Z wenflonem poszło spoko- tzn. zasłaniając jedną ręką Ani widok wkłuwania i podawania komórek drugą przytrzymywałem komputer z Maszą i niedźwiedziem a mama w tym czasie malowała Ani paznokcie dla odwrócenia uwagi. Niestety prócz komórek podawanych dożylnie trzeba było podać i podskórnie (komórki nerwowe) – tu nawet maść nie pomogła, bolało i to bardzo i to 4 razy (zdjęć Wam oszczędzimy) – za to bolało krótko, po czym uciekliśmy z sali aby zmienić otoczenie. Teraz czekamy na rezultaty – powinny pojawić się gdzieś za 3 miesiące.
A teraz dobre wieści – spotkaliśmy tam mnóstwo ludzi którzy byli na kolejnych dawkach, kolejnych bo wcześniejsze pomogły, pomogły dziecku z autyzmem zacząć mówić, pomogły chłopakowi z rozpadającymi się płucami, jak mówił jego ojciec – aż lekarze i terapeuci nie wiedzieli co się dzieje, pomogły starszej pani po operacji mózgu i wielu innym. Mamy mocną nadzieję, że i Ani pomogą.

Recommended Posts

Napisz komentarz