Przygotowania

Jak nam minął 1 dzień w Houston? Ania wstała o 8 rano w świetnym humorze. Na 11 umówieni byliśmy z wujkiem, a wcześniej śniadanie, puzzle rysunki. A później – później ZOO – tak czas wolny zamierzamy spędzać na turystyce ZOOlogicznej, mając pewność, że to jest to co najbardziej cieszy Anie i za razem nie za bardzo bije w kieszeń. Do ZOO przeraźliwa kolejka, tak na godzinę stania, ale bez kolejki można wykupić kartę członkowską – kosztuje tyle co 4 bilety i pozwala za darmo i bez kolejki wprowadzić jeszcze jedną osobę – kupiliśmy więc 2 karty (wujkowi jego na pewno zda się na później, a my wracamy wszak przez Houston, no i poza tym za pół roku trzeba będzie znów lecieć do Stanów na drugą dawkę komórek więc znów będzie Houston). A w Zoo – no przede wszystkim słonie – jest ich tu całkiem sporo, śliczne stadko żyraf, które można karmić!!! choć ku naszemu zaskoczeniu Ania tym razem nie chciała. I mimo, że wycieczka nie była za długa Ania miała już dość – ale co tu się dziwić, jet-lag nawet nam dał się mocno we znaki. Jutro jeszcze odpoczywamy, potem lot do San Diego – myślami zresztą już od dawna jesteśmy w klinice.

Recommended Posts

Napisz komentarz