Sprawozdanie

Wyprasowany, spakowany i pożegnany Tata pojechał na konferencje. O dziwo trudniej Ani było rozstać się z walizką, w którą go spakowałyśmy (towarzyszyła nam we Wrocławiu) niż z samym Tatą. Nieobecność Taty dotarła do Ani wieczorem i trudno było Anię przekonać (właściwie się nie udało), że Tata pojechał do pracy i wróci, nie trzeba się martwić, można spokojnie iść spać (takie miała Mama pobożne życzenia). Ostatecznie co jakiś czas Ania wpadała w rozpacz, ze smutkiem zapłakana wołała „nie ma taty, proszę dać”. Na szczęście chwile nieutulonego smutku przeplatała chwilami na zabawę, karmienie Felka i Niuni, kolację w postaci pizzy z obiadu i tak do 22. W końcu po dawce melatoniny zasnęła, wyobrażam sobie, gigantycznie zmęczona i jak na Anię spała całkiem dobrze. Powrót do przedszkola łatwy nie był, dojechałyśmy „na sygnale”, szczęśliwie pomogły ciasteczka, którymi  Ania częstowała kolegów na śniadanie  i oczywiście Panie przedszkolanki, które jak nikt potrafią Ani przywrócić dobry nastrój. Również popołudnie miał Zazul bogate w atrakcje – nasze facebookowe ogłoszenie (prośba o towarzystwo na czas nieobecności Taty) nie pozostało bez odpowiedzi. Odwiedziła nas Ciocia Melania z Mamą, zapewniając Ani mnóstwo zabawy i śmiechu. Dziękujemy! Dziś przyszła też Ciocia Smok, która dzielnie wyprowadza drugiego psa w rodzinie (wujek też nieobecny) i samo jej pojawienie się jest dla Ani atrakcją.

Dziś padnięty Zazul zasnął po 19, ukołysany, wymasowany, zapewniony, że Tata przyjedzie i że Ania pięknie potrafi na Tatę czekać. Wierzcie lub nie, ale podziałało – pare razy Anulka powiedziała „czekam” i słuchając maminego nucenia zasnęła. A wiecie co nowego dziś powiedziała? Przez chwilę musiałam się zastanowić, o co Ani chodzi, ale pomogły mi wyciągnięte w moją stronę rączki – przytul – tak, tak, najprawdziwsze przytul,  po aniowemu „psikuj” :).

Załączamy kilka domowych zdjęć (Niunia pomaga zasnąć, karmienie zwierzaków).

Recommended Posts

Napisz komentarz