Jesteśmy!

Pobudka w domu o 3.30, kilkanaście godzin lotu. Na szczęście Ania pospała 2-3 godzin z przerwami z pomocą melatoniny (drugi rzut na brzuchu Taty). Cały samolot łącznie z nami z Mamą i Tatą prychał i kichał, miejmy nadzieję, że Ania rekonawalescentka świeżo po infekcji, nie złapała czegoś więcej. Pozdrawiamy ciepło!

Recommended Posts

Napisz komentarz