Już za nami

Te 3 małe plasterki kosztowały razem jakieś 80.000zł. (no jeszcze 2 takie są na drugiej nóżce). Ale są i inne, większe koszty, najgorszy z nich to ból te kilka – kilkanaście minut płaczu dziecka nie rozumiejącego dlaczego musi boleć, szukającego w nas oparcia, pomocy – a my, my trzymamy aby podanie komórek odbyło się jak najbardziej prawidłowo. Wiecie, podobno duży ból to powrót czucia z odmrożonych palcach – miałem, podobno kamienie nerkowe to duże przeżycie – miałem, miałem tez kilka innych fizycznych uważanych za mocne i chętnie miałbym je jeszcze raz, naraz, aby tylko nie mieć tych minut płaczu Ani na kolanach. Pomyślicie że źle to zaplanowaliśmy – ale mieliśmy jeszcze lepsza maść przeciwbólową, która zadziałała o tyle dobrze, że zaraz po podaniu i opuszczeniu pomieszczenia przestało boleć. Aha czemu boli – bo pomijając pamięć Ani, która, bestia, wie, że bolało, to są m.in. bardzo duże podskórne zastrzyki, które po prostu rozpierają. Mądrzy po niewczasie dogadaliśmy się, że następnym razem będzie to robione na „głupim Jasiu” – jakby nie mogło tak być robione od razu. A co po południu – ano wzięliśmy się ze wszystkich sił za uszczęśliwianie Ani, rezultaty na zdjęciach.

Najnowsze wpisy
Komentarze
  • Monika
    Odpowiedz

    Hejka, bardzo się cieszę z kolejnego co prawda bolesnego ale zapewne skutecznego podania:) Jestem wciąż pełna podziwu dla ogromu Waszej pracy i zaangażowania dla ukochanej córeczki oraz otwartości na życie samej Ani.
    Pozdrawiam całą Rodzinkę i ze słonecznych Tychów, Monika

Napisz komentarz