Dobre wieści

We wtorek pobieraliśmy krew Ani do badań. Nasz magiczny krem (maść Emla) spisał się na medal, nie bolało, a dumna Ania chwaliła się swoim „ała” na prawo i lewo. Wyniki badań nas zaskoczyły – stanu zapalnego nie ma, gorączka może mieć więc podłoże wirusowe,  ranka wygląda dobrze, więc i tu lekarze nie dopatrują się przyczyny, ale co najważniejsze białko całkowite dotąd poniżej normy (świadczy o niedożywieniu organizmu) skoczyło do 6 (dolna granica normy) po tygodniu żywienia preparatem wysokobiałkowym. Trzeba też powiedzieć, że nigdy jak teraz Ania nie była tak nawodniona. Wygląda na to, że zasilimy zastęp rodziców, którzy po założeniu Pega, doszli do wniosku – szkoda, że tak późno, ale dobrze, że w końcu.

Za to wtorkowe zasypianie to był jakiś koszmar. Co prawda Ania już koło 16 zażądała spać, ale obudziła się po 1,5h – szybko więc opatrzyliśmy rankę w brzuszku i nakarmili via PEG, a potem Ania pokazała, że myjemy zęby i spać. Najpierw w pokoju Taty, po jakiejś godzinie miziania i kręcenia się powiedziała, że świeci (czyli za jasno) i że chce do swojego pokoju. Tam chyba z 8-9 razy lądowała na nocniczku (także wspomagana lekarstwami), kręciła się popłakiwała i tak do ok. 22.00. W końcu usnęła, może trochę pośpi.

A poza tym borykamy się z kumulacją zmęczenia i niewyspania, do tego jesienne infekcje nie odpuszczają, a noce znów do łatwych nie należą. Z plusów, zarejestrowaliśmy Anię w Poradni Żywieniowej, czekamy na telefon od lekarza, w ciągu trzech dni roboczych ma nam złożyć wizytę.

Najnowsze wpisy

Napisz komentarz