Już po…

Chytra bestia, na nic nasze sztuczki, na nic udawanie, że maść przeciwbólowa to krem do opalania, na nic zwodzenie i opowiadanie o placu zabaw, o piaskownicy, o zakupach czy o jedzeniu, Ania świetnie wiedziała co się święci i mówiła „ała, nie” pokazując na rączkę. Niestety, cała ta wyprawa po to żeby to ała było, no i żeby pomogło. W klinice na szczęście sporo ludzi więc i audytorium do oglądania kolejnych obrazków Ani się szybko znalazło, przez co Ania na chwilę zapomniała o ała. Potem samo podawanie – jak zwykle i dożylnie i podskórnie – pierwsze boli, drugie boli bardzo, potem uciekamy z pokoju zabiegowego żeby odegnać złe myśli, żeby nie myśleć o bólu, żeby się czymś zająć. Ania dość szybko się uspokaja a później już same przyjemności – idziemy na naleśniki, idziemy do children museum – bo to świetny plac zabaw z cudną piaskownicą, no tyle, że jak na złość właśnie dziś zamknięte na jakiś event – no to naprzeciw plac zabaw – też zamknięty – jakby się cholera poumawiali i dopiero obok kilka huśtawek i kręciołków pozwoliło Ani trochę się powygłupiać. Potem zakupy -„jajo, buła” – potem długie poszukiwania białych kartek – bo na czymś trzeba rysować i zmęczeni do hotelu gdzie po prysznicu Ania padła bo i wrażeń dziś za dużo i zmiany czasu robią swoje. A na zdjęciu Ania która przed zabiegiem wstała o 5 rano i zażyczyła „piosenki” – czyli filmiki z youtube i nie dała się przekonać, że można by trochę jeszcze pospać. Aha zwróćcie uwagę na słuchawki – odkrycie do samolotu i wciąż trzymajcie mocno kciuki aby kuracja pomogła.

Recommended Posts