Taka sytuacja

Taka sytuacja- mama u lekarza więc musiałem skrócić robotę i odebrać Anię, a Ania jak to Ania zażądała „jaja buła” tzn. zakupy. Grzecznie więc jedziemy do ulubionego Lidla na Kozielskiej, robimy zakupy, ładuję Anię do samochodu, odstawiam wózek sklepowy i do domu. Mama wychodzi po nas, idę do bagażnika – a tam nie ma Ani wózka! zapomniałem pod sklepem. Mama z Anią do domu a ja z powrotem pod sklep. Godziny szczytu – trochę to zajęło, podjeżdżam – jest, stoi, parkuję obok i wybiegam po wózek a tam jakiś pan pyta czy się po wózek wróciłem, bo właśnie zgłosił obsłudze, że wózek stoi na parkingu. Więc potwierdzam, dziękuję a że pan szedł do środka poprosiłem aby powiedział, że już wózek odebrany. Ładuję go do bagażnika, siadam za kółkiem i dzwonię do Marty, że się znalazł – a tu widzę wybiega jeszcze kasjerka sprawdzić czy to aby na pewno właściwa osoba wózek odbiera! I widzę jej szczery uśmiech, gdy widzi, że to ja. Tak więc ślemy wielkie serdeczne podziękowania i nieznanemu panu i paniom ze sklepu!!
A na zdjęciu Ania na zakupach:)

Recommended Posts