Ech…

Niestety weekend nie skończył się na pięknej sobocie, na skałkach, na badziabie z Wujkiem Paciem. Weekend skończył się na niedzieli, gdzie rano Ania zdecydowała, że zwróci śniadanie, po czym że chce się kąpać. Po kąpieli suszymy się i naiwnie myśląc, że po wszystkim decydujemy się na lody. Potem do domu a Ania jakaś śpiąca, sama mówi, że spać. To idziemy spać, gdy zasnęła podłączamy pompę, po 10 minutach już nie śpimy, na kanapę, czekamy na Dziadka i Wujka – przychodzą, pompa ciągle pracuje, ale Ania chce gotować, ok, odłączamy, przepłukuję PEG-a 5ml wody i … i Ania wymiotuje znowu i po chwili raz jeszcze i buzią i nosem i myjemy się i doprowadzamy do porządku. A Ania – jak to Ania, chce broić, więc ok, idzie „gotować” z Wujkiem – tzn. robią razem zapiekanki czyli Ania kładzie na chleb to co Wujek podaje i jeszcze włącza mikrofalę. Po chwili jednak „pociąg” – trzeba Wam wiedzieć, że „pociąg” to nowy zwyczaj Ani – zwykle Dziadek przychodzi po kolacji na herbatę, posiedzi trochę i pociąg z Dziadkiem jako lokomotywą a Anią i mną jako wagonami jedzie do stacji spać na perom łóżko. Więc Ania chce „pociąg” – pociąg jedzie do pokoju, jeszcze pieluszka, jeszcze „tam” czyli jednak idziemy do drugiej sypialni kładziemy się do łóżka, Ania mówi Rysia, Mama idzie po Rysię a potem – i tu beczka miodu – Ania mówi „bez mamy” i zasnęła tylko ze mną. Zrozumcie, zdarzyło się to dotąd tylko kilka razy mimo moich ciągłych starań mimo namów, mimo prób, a tu nagle sama z siebie „mama idź”. Teraz pompa pompuje izostar a my mamy nadzieję że to coś żołądkowego.

Recommended Posts