2xZoo


no bo w sobotę Mama wyrwała się w góry, należało się Mamie, bo bardzo dawno nie była, co było więc robić spakowaliśmy tobołki i huzia z Anią do ZOO w Chorzowie – a tam wiadomo, słonie – 3 razy je odwiedzaliśmy, żyrafy, małpy, papugi i jaszczura, która robi pliam-pliam-pliam. Wracamy koło czwartej, Ania padnięta i to padnięcie przeciąga się do wieczora. Noc – niestety taka jak już z 10 ostatnich, przerywany sen, przeprowadzki z pokoju do pokoju, „mokre” etc. Mieliśmy w niedzielę ruszyć w skały, ale Ania się nam na to nie widziała, trochę smutna, trochę padnięta więc ZOO, tym razem Ostrawa. Że wybraliśmy się zbyt późno to, mimo cudownej karty parkingowej dla niepełnosprawnych najbliższe parkowanie znaleźliśmy stanowczo zbyt daleko, ale OK dokulaliśmy się do ZOO a tam kolejka, że cho-cho a w kosie pani nieszczególnie uprzejma – niepełnosprawni i opiekunowie wchodzą za darmo(!) ale dla pani w kasie nie wystarczyło, że Ania na wózku inwalidzkim, nie wystarczyła karta parkingowa ze zdjęciem ani legitymacja osoby niepełnosprawnej – potrzeba było jeszcze tłumaczyć, aż (ku naszej uciesze) ktoś z tyłu głośno to skomentował „Czy ona k…w nie widzi, że dziecko jest na wózku?” czy ten komentarz pomógł, czy pani zrozumiała legitymację, nie ważne, ważne że weszliśmy. W ostrawskim ZOO byliśmy niedawno więc wybieramy co lepsze kąski i tak dla nas i dla Ani niekwestionowani zwycięzcy to słonie, hipopotamy i małe ZOO – przede wszystkim kózki, ale i świnki, barany gęsi itp. Do małego ZOO też jeszcze wróciliśmy, jak i do słoni.
Teraz już Ania śpi a Wy trzymajcie kciuki aby ta noc była spokojna.

Recommended Posts