Niedzielnie

Skrót niedzieli – najpierw malowanki. I to, że można malować po kartkach to oczywiste, można po tacie – też nic nowego, ale można i zadać kłam twierdzeniu, że nie można być naraz twórcą i tworzywem, można bowiem malować po samej sobie. Po malowankach wczesna kąpiel a potem „siniać” w wujkiem Paciem Pat Nit i Piotrkiem, a na koniec lody, bez lodów, bo już inni wszystkie wyjedli. Noc za to łatwa nie była. Jak pewnie pamiętacie ciągle mamy problemy z nocnym karmieniem, więc pod kontrolą gastrologa eksperymentujemy. Teraz jesteśmy na etapie – najpierw 200 „nowego mleka”, potem 200 wody. Ania nawet pierwsza część przyjęła spokojnie (i obyło się bez rozwolnienia, które się pojawia, gdy nowe mleko rozwadniać) za to wymiana butelki na wodę to było za dużo. No bo niby wymiana butelki, ale trzeba założyć nowy „kabelek” doprowadzający pokarm do PEGa, ten nowy kabelek trzeba wpierw wypełnić nowym pokarmem (wodą z elektrolitami). Więc od 2 w nocy nie śpimy, zamieniamy sypialnię, wysadzamy na nocnik, Mama wraca spać do sypiali Ani, ja biegam najpierw po Misię, potem po Felka, potem Niunia, potem uspokajamy, potem trochę pośpi, potem znowu Misia, Felek, Niunia, potem „mama” ale jeszcze daje się uspokoić, że przyjdzie, potem pośpi troszkę, potem znowu „mama”. Mama przychodzi, Ania się uspokaja, ja idę spać do sypialni Ani (jest gdzieś 4.00), pobudka jak zwykle koło 7.00. Zdjęcia tylko z malowanek. A dziś w nocy kolejna próba badania słuchu we śnie, tym razem u nas w domu. Mamy wyniki badań z nefrologii – poza niegroźnymi rzeczami typu niedobór witaminy D jest dobrze, kolejna kontrola za rok (ALaty spadły, co oczywiście cieszy).

Recommended Posts