Sprawy garderobiane

W sobotę ruszamy na turnus, a tu mama zagląda do szafy i łapie się za głowę, bo tam gdzie powinny leżeć spodnie pustki panie, pustki. Ania tak powoli rośnie, że się po prostu zagapiłam i zdziwiona tym swoim zdziwieniem a raczej rozbawiona (bo przecież normalka, że dzieci wyrastają z ubrań w mgnieniu oka) zajrzałam do zapasów materiałowych i razem z kotami zabraliśmy się do roboty :) (tak, koty nie przepuszczą takiej okazji, okupują każdy wykrój rozłożony na ziemi, Felek obowiązkowo pilnuje maszyny czasem próbując złapać nitkę). Powiecie, nie łatwiej pójść do sklepu? niestety nie zawsze. To problemy niejednej mamy dziecka niepełnosprawnego, wyjątkowego chudziaka lub każdego dziecka o nietypowych wymiarach. Ania mimo swoich dodatkowych gramów) (10 600!:)) wciąż jest wąska w pasie, nogi długie, więc większość sklepowych spodenek jest w pasie za szeroka, nogawki za krótkie i za wąskie, nie wchodzą na ortezy. Poza tym gdybyście widzieli Ani minę na widok nowej spódniczki, czapki lub spodni. Czysta radość skoncentrowana w wyjątkowym, przeuroczym uśmiechu i machających z radości raczkach:) Poza tym, nie ukrywajmy, szycie to radość tworzenia, endorfinki, relaks, lepsze samopoczucie mimo permanentnego niewyspania. Na zdjęciu manufaktura spodenkowa w toku a także puzzling w towarzystwie Cioci Asi. Pozdrawiamy!

Najnowsze wpisy