Chorujemy

Niedziela nie była łatwa, mnie dopadły moje kłopoty zdrowotne, przez co, nie dość, że byłem bezużyteczny to sam czasem potrzebowałem wsparcia. Wieczorem już trochę mi przeszło, i dobrze bo w nocy Ania zaczęła kaszleć, płakać, nie mogła zasnąć bardziej niż zwykle. No to przenosiny do 2 pokoju, Misia itd. ale ciągle się kręci, kaszle. W końcu około 2 nad ranem zasnęła znajdując wygodną pozycję na mojej szyi. Rano odpuściliśmy przedszkole i dobrze, bo kaszel się nasila, na 12.30 mamy wizytę w przychodni, ech… oby to nie było nic poważnego.

Najnowsze wpisy