Na smutno choć na wesoło

Wiecie, że od paru dni Ania jest chora – wymioty, nie śpi po nocach, wszystko stoi więc na głowie, tak, że dopiero we wtorek wieczorem przypomniałem sobie o środowym wywiadzie/reportażu o Ani. Okazuje się, że przełożyć trudno, bo wszystko poumawiane, poustalane. Tak więc przyjeżdża telewizja, wizyta jak zwykle przyjemna, bo Ania kocha gości, ale trochę jest nie w sosie (w nocy skończyła gorączkować i już nie wymiotuje). Taka wizyta jest też przerwą w monotonii domu, to nowa ciocia, „nowe wujki” a z drugiej strony wywiad/reportaż, mówiąc wprost, przekłada się na zbiórkę 1% podatku, czyli na pieniądze na leczenie i rehabilitację. Więc co w tym smutnego – ano taka refleksja, że mając chore niepełnosprawne dziecko w zasadzie nie ma się wyboru – trzeba się godzić i cieszyć, że chcą o Ani mówić, że chcą przyjechać, że chcą pomóc. Trzeba przyjąć nawet gdy Ania jest chora, bo inaczej mogło by zbraknąć funduszy na leczenie, sprzęt, rehabilitację.

Najnowsze wpisy