Takie tam domowe rozrywki

Karmienie Milusińskich wersja zabawowa z odrobiną wysiłku intelektualnego:) czyli jakie zastosowanie ma piankowy makaron do pływania. Okazuje się, że przeróżne np. świetnie się nadaje do robienia z niego klinów odwodzących bioderka w sam raz do wózka aktywnego Ani (żadne pasy odwodzące biodra się nie mieszczą, bo wózek jest dość wąski, a o biodra przy nieprawidłowym napięciu mięśniowym dbać trzeba musowo). Ale kiedy prototyp takiego klinu okazuje się niezbyt udany – właśnie ten, który oglądacie na filmiku ( z racji kłopotów technicznych dostępnym na profilu Ani FB) z dziurą wywierconą śrubą lodową (gwoli wyjaśnienia używa się je we wspinaczce w lodzie), znajduje zastosowanie na innym polu. Felek już wie, o co chodzi, bo już wcześniej rozkminił zagadkę (włożył bezceremonialnie łapę w dziurę i już był w domu:)), teraz patrzy na mnie jakby chciał powiedzieć: i co myślisz, że nie dam sobie z tym rady? było! :). Ani pomysł bardzo się spodobał, wymyśliliśmy coś także dla Niuni, taki kawałek makaronu ponacinałam w kilku miejscach i powkładałam tam kulki karmy. Niunia miała co robić, Ania co obserwować. O tym, żeby napisać coś dłuższy komentarz do filmu, powstał w mojej głowie wieczorem – Ania zasypiała z Rysią pod pachą i z Niunią tuż obok, miętląc jej aksamitne uszko. Znów nie mogłam się nadziwić jak wiele dają Ani ci nasi czworonożni przyjaciele – koją, nerwy, pomagają się wyciszyć, relaksują, rozbawiają, motywują do mówienia, dostarczają bodźców, cieszą oko, grzeją, mruczą, są. Czasem także denerwują np. Felek, który jak się rozłoży, zajmuje pół stołu, a na połowie stołu nie da się przecież rysować czy układać puzzli :). PS: Zdjęcia stare z domowych tulasów.

Recommended Posts