Weekend

Sobota nie była dla nas łaskawa, w połowie dnia zaczęły się wymioty i ciągnęły się z przerwami do wieczora (pierwsze zdjęcie). Za to niedziela wynagrodziła te smutki w nadmiarze – ciepłą, słoneczną pogodą, feerią jesiennych barw, a przede wszystkim dobrym humorem Ani i sporym apetytem. W zasadzie na każdym zdjęciu Ania coś wcina:), nie ma jak świeże powietrze, tak podejrzewam, że swoje robi, podobnie jak noc li tylko na Isostarze. Ania tryskała energią, dużo radości sprawiało jej karmienie Niuni i biedronki (śmiem twierdzić azjatyckie), które gromadnie oblazły kawał ściany, będąc sporym utrapieniem dla wspinaczy. Tyle znaczy inna perspektywa:)
Z ważnych wieści – niestety musieliśmy odwołać nasz wyjazd do Anglii na konferencję poświęconą Ani chorobie. Mamy termin badań oczu i słuchu, wąznych bada, na które czekamy od miesięcy i jest to czwartek tuż po konferencji. Obawy, że po w trakcie podróży Ania złapie jakąś infekcję i znów wszystko się przeciągnie w czasie, zwyciężyły. Motyle, za które jeszcze raz wszystkim twórcom dziękujemy, poślemy do Anglii pocztą.
PS: Dla uważnych zagadka, gdzie jest Tata kiedy go nie widać na I planie?

Najnowsze wpisy